Nauczyciel może dobrze zarobić

Nawet gdyby mi zapłacili w szkole więcej za etat, i tak chciałbym dawać korepetycje. Lubię dzielić się wiedzą, lubię uczyć, od dziecka chciałem być nauczycielem.

Rozmowa z nauczycielem matematyki i fizyki, chce pozostać anonimowy.

Aleksandra Pezda: Jak się pan czuje jako najlepiej zarabiający nauczyciel w Polsce?

Matematyk: Słabo. Ale rozumiem, że to żart? Fakt, jednak że przez waszą listę zostałem rekordzistą. Jeden z portali napisał, że zarabiam „astronomiczne kwoty”, na forach nauczyciele przypuścili atak. Takie środowisko. Dlatego – chociaż nie miałem takiego zamiaru – nie ujawnię nazwiska.

Codziennie prowadzi pan po 6 lekcji – w dwóch szkołach, do tego minimum cztery korepetycje dziennie. Musi pan dużo pracować?

W soboty i niedzielę też prowadzę korepetycje, ale nie narzekam. Ja się nad sobą nie rozczulam. Wiem, że w pracy trzeba się trochę namęczyć. Ale nawet gdyby mi zapłacili w szkole więcej za etat, i tak chciałbym dawać korepetycje. Lubię dzielić się wiedzą, lubię uczyć, od dziecka chciałem być nauczycielem.

Co w tym fascynującego?

Kontakt z młodzieżą. I kiedy uczeń przychodzi z wypiekami na policzkach i dziękuje za maturę z trudnego przedmiotu zdaną na 80 proc. Nie ma większej satysfakcji. Ja pracuję dla wyników. Nie tylko najwyższych – lubię też, jak dziecko na początku zagrożone, zaliczy przedmiot, egzamin, rok w szkole bez problemu.

A jeśli nie zaliczy?

Raz mi się tylko zdarzyło. Co innego, kiedy nie chce się uczyć – wtedy wypraszam nawet z płatnych korepetycji. Po co rodzice mają tracić pieniądze, kiedy dzieciak nie chce pracować?

Jaką ma pan metodę?

Na ostro. Od razu mówię, czego wymagam i że ważna jest praca domowa.

W klasie też? Tam jest wielu uczniów, różny poziom.

W klasie też pełna mobilizacja. Oni się czują prawie dorośli, a ja im zeszyty sprawdzam wyrywkowo. Odpytuję też często. To działa, uczą się, a potem mi dziękują.

Swoich uczniów ma pan na korepetycjach?

Swoich nigdy. Ani żadnego ze szkoły, w której uczę, również uczniów moich kolegów nie. Muszą być czyste warunki gry, w innych źle bym się czuł.

Ile pan bierze za korepetycje?

45 zł za godzinę, to dolne stawki w Warszawie. Wiem, że koledzy liczą sobie więcej, ale to ich sprawa.

Rozlicza się pan z fiskusem?

Każdego roku wpisuję korepetycje w rubrykę „dodatkowe dochody”.

Nie podpisałby pan się pod zdaniem, że nauczyciele mało zarabiają?

Nie. Też mógłbym narzekać i siedzieć na jednym etacie. Wolę inaczej. Uważam, że trzeba się starać o swoje zarobki jak w każdej innej pracy. A dobry nauczyciel bez problemu potrafi dobrze zarobić. Chyba że naprawdę mieszka w małej miejscowości, gdzie brak szkół i nie ma popytu na korepetycje.

Ja zacząłem dawać korepetycje, już kiedy byłem stażystą, bo za ok. 800 zł na rękę ze szkolnej pensji naprawdę nie byłem się w stanie utrzymać.

Teraz mam markę, uczniowie przychodzą, bo daję gwarancję, że zdadzą maturę, że zaliczą przedmiot.

Zna pan innych nauczycieli, którzy pracują równie intensywnie?

Znam takich, którzy pracują więcej i więcej zarabiają.

Czy korepetycje to dobre zjawisko? Jaka powinna być idealna szkoła?

W idealnej szkole uczeń powinien się wszystkiego dobrze nauczyć na zajęciach.

Co zrobić, żeby szkoła taka była?

Trzeba by przejrzeć programy nauczania, a potem…to ogromny temat. Rozmawiamy o tym czy o pracy nauczycieli?

O pracy. Po 10 godz. lekcji dziennie, kiedy pan się przygotowuje do następnych i sprawdza klasówki?

Mam i na to czas. Już się przecież nie muszę uczyć definicji ani rozwiązywać zadań, metodyki też się wyuczyłem na studiach. Tego się przecież oczekuje od profesjonalisty. Kiedy idę do lekarza, nie chciałbym, żeby się tydzień zastanawiał, jak mnie leczyć. Tak samo i z nauczycielem – muszę sobie jedynie zrobić plany i rozkład zajęć oraz dostosować je do poziomu uczniów. Robię to również dla moich korepetytantów.

Ludzie zwykli nauczycielom zarzucać, że mało pracują. Zazdroszczą wakacji.

Bo jak tu porównywać nasze etatowe 20 godz. w szkole z 40 godz. etatu osoby, która pracuje w jakiejś korporacji?

Ale z tymi wakacjami to przesada. Ja nie bimbam przez dwa miesiące. W lipcu jest dużo pracy przy rekrutacji, w sierpniu przygotowania do następnego roku, do tego szkolenia. Czy pomiędzy tym należy nam się duży urlop? Nie wiem, nie ja o tym decyduję.

Matematyk i fizyk z Warszawy, pracuje w dwóch gimnazjach: publicznym i prywatnym, w sumie 31 lekcji w tygodniu, zarabia 3,5 tys. zł. Dodatkowe 5 tys. zł dorabia korepetycjami.

Informacje o jego zarobkach opublikowane w „Gazecie” na poniedziałkowej nauczycielskiej liście płac wywołały burzę. Czytelnicy posądzają „Gazetę” o manipulację, bo korepetycje nie są częścią oficjalnej pensji, a nauczyciele nie wierzą, że ktokolwiek w ich zawodzie może tyle zarabiać.

Źródło: Gazeta Wyborcza