Trudno o bezpieczeństwo w przepełnionych szkołach

Odpowiedzialność finansowa za szkoły spoczywa na samorządach. Zaś za bezpieczeństwo dzieci całkowicie odpowiadają dyrektorzy szkół. Tymczasem w przepełnionych z powodu kumulacji roczników ponad miarę budynkach trudno o zachowanie podstawowych zasad BHP. Przeciwpożarowe drogi ewakuacyjne korkują się, co obnażyły bezlitośnie próbne alarmy.

Niech no tylko wybuchnie panika

Co na to poradnik opublikowany przez Ministerstwo Edukacji Narodowej pouczający o warunkach pracy w szkołach? „Wskaźnik powierzchni w pomieszczeniu do nauki powinien wynosić co najmniej 2 mkw wolnej powierzchni podłogi (niezajętej przez sprzęt) oraz powinno przypadać co najmniej 13 metrów sześciennych wolnej objętości pomieszczenia na każdą osobę”. 
Tymczasem fakty: w liceum im. Sempołowskiej klasy liczą nawet po 36 uczniów. A filmik na youtube ze Słupska, pokazujący korek czy raczej kompletny zator w szkole, stał się już symbolem reformy edukacji.

– Wytyczne odnośnie powierzchni na osobę resort edukacji zapewne zaczerpnął z Rozporządzenia o ogólnych przepisach BHP, gdzie czytamy także, że na każdych trzydziestu mężczyzn zatrudnionych na jednej zmianie powinna przypadać co najmniej jedna miska ustępowa i jeden pisuar, lecz nie mniej niż jedna miska i jeden pisuar przy mniejszej liczbie zatrudnionych, na każde dwadzieścia kobiet zatrudnionych na jednej zmianie powinna przypadać jedna miska ustępowa, lecz nie mniej niż jedna miska przy mniejszej liczbie zatrudnionych. Szkoła przełożyła te wytyczne na chłopców i dziewczęta. Niemniej jednak te przepisy dotyczą pracowników, a nie uczniów. Jednak zostają również zapisy z art. 304 §2 Kodeksu pracy: pracodawca jest obowiązany zapewnić bezpieczne i higieniczne warunki zajęć odbywanych na terenie zakładu pracy przez studentów i uczniów nie będących jego pracownikami – tłumaczy Małgorzata Cierpka – Prokopowicz z Ośrodka Szkolenia BHP Cierpka.

Korki i kolejki

W większości przepełnionych szkół nie ma odpowiedniej liczby oczek ustępowych. W toaletach, szczególnie damskich, kolejki. Wiesław Włodarski, emerytowany wieloletni dyrektor L LO w Warszawie, obecnie uczy matematyki w XIX LO, potwierdza problem: – Zazwyczaj nie wypuszczałem uczniów w trakcie lekcji do toalety, bo odpowiadam za ich bezpieczeństwo. Teraz nie mam wyjścia, gdy widzę, że dziewczyna już nie daje rady i pędem gna do toalety. Nie zazdroszczę odpowiedzialności dzisiejszym dyrektorom.

„Na skorzystanie z toalety uczeń będzie miał 5 sekund, aby wszyscy zdążyli na lekcję” – czytamy na Twitterze, który dostarcza ciekawej analizy faktów. 
„Na korytarzu tłok. Przez pięć minut szłam z końca korytarza do schodów i skończyła się przerwa” – pisze uczennica. 
„Syn po wyjściu ze szkoły stwierdził, że jest tłok jak w Szanghaju. Nigdy nie widział tylu osób w jednym miejscu” – relacjonuje matka. 
Inna ubolewa, że w takich warunkach zjedzenie śniadania w dziesięć minut jest niemożliwe: „Na korytarzach brak ławek, bo polikwidowali, syn po ośmiu godzinach w technikum wraca do domu ze śniadaniem”. 
„Korytarze w naszej szkole mają 1,5 m szerokości. Na pięciominutowej przerwie trzeba przejść z pierwszego piętra na czwarte”.

Plany lekcji i inne dziwolągi

Z cytowanego już poradnika: „Stanowisko nauki należy dostosować do warunków antropometrycznych uczniów – wymiarów ciała, a wyposażenie powinno posiadać odpowiednie certyfikaty i atesty. Rozmieszczenie uczniów w klasie poza dostosowaniem mebli do wzrostu powinno uwzględniać wyniki badania wzroku i słuchu oraz względy wychowawcze. Rozmieszczenie stanowisk pracy uczniów i tablicy powinno też zapewnić dobre oświetlenie naturalne uczniów z lewej strony. 
Fakty? „W jednej z sal 15 uczniów podczas lekcji stało” – pisze na Twitterze dziewczyna.
„Szatnię należy projektować jako centralną dla wszystkich uczniów, dostępną z holu, w podpiwniczeniu. Pożądany jest podział, aby każdy oddział posiadał swój boks” – donosi poradnik.
Fakty: – U nas w szkole szafki stoją na parterze. Śmiejemy się, że mamy do dyspozycji jeszcze piętro – mówi Wiesław Włodarski.

Optymalny czas na wysiłek

Poradnik: „Ustalając porę rozpoczynania zajęć w szkole należy brać pod uwagę rytmy okołodobowe. Zdolność do wysiłku jest u człowieka różna w zależności od pory dnia. Najkorzystniejszą porą do jego podejmowania są godziny 8-12, ze szczytem możliwości w godzinach 9-11, po nich obserwowane jest stopniowe obniżanie tej zdolności i ponowne podwyższenie w godzinach od 16- 21, ze szczytem możliwości w godzinach 18-20. Najwłaściwszą porą rozpoczynania zajęć jest więc czas między godz. 8 a 9.” 
Te wytyczne brzmią jak kiepski żart, gdy podstawa programowa jest tak napisana, że dzieci w szkole spędzają nawet 35-37 godzin tygodniowo. Dotyczy to zwłaszcza techników. Dla porównania młodociany pracownik w wieku 15-18 lat może pracować 6 godzin dziennie. Ostatnie dzwonki brzmią późnym popołudniem, a w skrajnych wypadkach nawet wieczorem.

Mniej godzin w poniedziałek, więcej w środę

„Na poniedziałek (wdrożenie) powinno się planować mniej godzin i unikać przedmiotów trudnych. We wtorek i środę, przewidując stopniowe podnoszenie się dyspozycji do pracy, można zaaplikować maksymalny wysiłek, zarówno pod względem liczby lekcji jak i trudności przedmiotów. W czwartek i piątek, gdy dyspozycja sukcesywnie spada, znów należy planować obciążenie zmniejszającym się wysiłkiem” – czytamy w poradniku. 
– Mam kontakt z wieloma dyrektorami szkół. Plany lekcji przypominają nieudolnie napisaną grę dla dzieci – mówi Małgorzata Pucułek, dyrektorka LXV LO z  Oddziałami Integracyjnymi im. J. Bema na warszawskim Mokotowie. – Łatamy co możemy i jak możemy, ale jeśli nauczyciel u nas ma cztery godziny, a w szkole macierzystej 30, po prostu nie dajemy rady. 

Większe wymagania wobec szkół

Przepisy o BHP w szkołach zmieniły się na bardziej restrykcyjne na mocy Rozporządzenia Ministra Edukacji Narodowej z 31 października 2018 r. zmieniającego rozporządzenie w sprawie bezpieczeństwa i higieny w publicznych i niepublicznych szkołach i placówkach, które wejdzie w życie 28 listopada 2019 r. W świetle nowych zapisów szkoła będzie musiała zapewnić uczniom miejsca na pozostawienie podręczników, długość przerw międzylekcyjnych dyrekcja skonsultuje z rodzicami, wszyscy pracownicy szkoły będą przeszkoleni z udzielania pierwszej pomocy
W planie zajęć dydaktyczno-wychowawczych trzeba będzie uwzględnić równomierne obciążenie uczniów w poszczególnych dniach tygodnia, zróżnicowania zajęć w każdym dniu. Konieczne będzie także uwzględnienie możliwości psychofizycznych uczniów do podejmowania intensywnego wysiłku umysłowego w ciągu dnia. 


Próbne alarmy dają do myślenia

Większość szkół przeprowadziła już próbne alarmy. Dyrektorzy muszą je zapewnić, co najmniej raz w roku, w terminie nie dłuższym niż trzy miesiące od dnia rozpoczęcia korzystania z obiektu przez nowych użytkowników. – Obowiązek ten wynika z § 17 ust. 2 rozporządzenia Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji z dnia 7 czerwca 2010 r. w sprawie ochrony przeciwpożarowej budynków, innych obiektów budowlanych i terenów – informuje Komenda Główna Straży Pożarnej.
Wyniki owych prób? – Módlmy się, żeby nie wybuchł prawdziwy pożar – mówi Wiesław Włodarski. – Powstawały zatory, blokowały się klatki schodowe i korytarze. Martwy zapis w dokumentach, że próbny alarm trwał 5 min. 34 s., nikomu krzywdy nie czyni. Jednak w rzeczywistości taki czas może decydować o ludzkim życiu.

Małgorzata Pucułek po próbnym alarmie wniosek wyciągnęła taki, że przeprowadzi ich jeszcze kilka, w tym z udziałem strażaków. – Potrzebować będziemy co najmniej dwóch osób do sprowadzania wózków inwalidzkich. W naszej szkole dotychczas było po 18 klas, obecnie jest ich 23. Ciasno i duszno. Naprawdę musimy przemyśleć kwestie alarmu, gdy mamy dzieci niepełnosprawne. Teraz przeprowadzimy go w czasie przerwy, poprzedni był w czasie lekcji.
Z Twittera: „Niech no tylko w tym tłoku wybuchnie panika…” A jeśli do tego dojdzie sytuacja jak z horroru? Oto w jednym z warszawskich liceów zamurowano z powodów komercyjnych (wynajem sal) wyjście ewakuacyjne. Rodzice są wściekli, dyrekcja problemu nie widzi. Kilkakrotne próby dodzwonienia się do sekretariatu tej szkoły spełzły na niczym.

Komenda Główna Straży Pożarnej informuje, że wymagania z zakresu ochrony przeciwpożarowej dla obiektów szkół wynikają w szczególności z przepisów:
ustawy z dnia 24 sierpnia 1991 r. o ochronie przeciwpożarowej (Dz. U. z 2019 r. poz. 1372 z późn. zm.), ustawy z dnia 7 lipca 1994 r. Prawo budowlane (Dz. U. z 2019 r. poz. 1186 z późn. zm.), rozporządzenia Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji z dnia 7 czerwca 2010 r. w sprawie ochrony przeciwpożarowej budynków, innych obiektów budowlanych i terenów (Dz. U. Nr 109, poz. 719 z późn. zm.), rozporządzenia Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji z dnia 24 lipca 2009 r. w sprawie przeciwpożarowego zaopatrzenia w wodę oraz dróg pożarowych (Dz. U. Nr 124, poz. 1030), rozporządzenia Ministra Infrastruktury z dnia 12 kwietnia 2002 r. w sprawie warunków technicznych, jakim powinny odpowiadać budynki i ich usytuowanie 
(Dz. U. z 2019 r. poz. 1065), rozporządzenia Ministra Edukacji Narodowej z dnia 25 sierpnia 2017 r. w sprawie wymagań ochrony przeciwpożarowej, jakie musi spełniać lokal, w którym są prowadzone oddziały przedszkolne lub oddziały przedszkolne zorganizowane w szkole podstawowej albo jest prowadzone przedszkole utworzone w wyniku przekształcenia oddziału przedszkolnego lub oddziałów przedszkolnych zorganizowanych w szkole podstawowej (Dz. U. z 2017 r. poz. 1642 z późn. zm.).

Za zapewnienie odpowiednich warunków ochrony przeciwpożarowej w obiekcie budowlanym, zgodnie z art. 3 i 4 ww. ustawy z dnia 24 sierpnia 1991 r. o ochronie przeciwpożarowej, odpowiada jego właściciel, zarządca lub użytkownik (wzgl. inny faktycznie władający). W tym kontekście jest on zobowiązany m. in. do: zapewnienia osobom przebywającym w budynku, obiekcie budowlanym lub na terenie, bezpieczeństwa i możliwości ewakuacji, ustalenia sposobów postępowania na wypadek powstania pożaru, klęski żywiołowej lub innego miejscowego zagrożenia.
Warunki ewakuacji określają przepisy techniczno-budowlane. W rozdziale 4 „Drogi ewakuacyjne” obowiązującego obecnie rozporządzenia Ministra Infrastruktury z dnia 12 kwietnia 2002 r. w sprawie warunków technicznych, jakim powinny odpowiadać budynki i ich usytuowanie, zawarto szczegółowe wymagania dotyczące m. in. długości, szerokości i wysokości dróg oraz przejść ewakuacyjnych, jak również szerokości i wysokości drzwi przeznaczonych do celów ewakuacji. Zaznaczam jednak, że przedmiotowe rozporządzenie Ministra Infrastruktury określa w tej materii również szereg innych wymagań.

Źródło: www.prawo.pl