Wraca temat wcześniejszych emerytur, ale MEN sceptyczny

Do sejmowej Komisji ds. Petycji wpłynął wniosek o przywrócenie dawnych uprawnień emerytalnych nauczycieli. Gdyby tak się stało, po 30 latach pracy, w tym 20 w oświacie, mogliby oni przechodzić na emeryturę. Rząd na razie do sprawy podchodzi z rezerwą i próbuje oceniać skutki ewentualnej zmiany zasad.

Zdaniem autorów petycji to z pewnością wniosłoby nieco spokoju po rządowych zapowiedziach zwiększenia pensum z 18 do 24 godzin tygodniowo w zamian za przywrócenie na dwa lata wcześniejszych emerytur. Wówczas Sławomir Broniarz, szef ZNP, szacował, że z tej szansy będzie mogło skorzystać nawet 120 tys. nauczycieli.

W służbach wracają stare zasady
Nauczycielska petycja pojawiła się w czasie, gdy uchwalane są zmiany zasad przechodzenia na emerytury w służbach mundurowych. Ze świadczenia po 25 latach służby, bez względu na wiek, od 19 lipca br. mogą skorzystać funkcjonariusze: policji, ABW, AW, SKW, SWW, CBA, Straży Granicznej, SOP, PSP, Służby Celno-Skarbowej i Służby Więziennej. Natomiast na etapie konsultacji społecznych oraz uzgodnień międzyresortowych jest projekt ustawy odnośnie żołnierzy przygotowany przez Ministerstwo Obrony Narodowej. Te fakty zapewne zachęciły nauczyciela do złożenia petycji, w której proszą o przywrócenie przepisu zlikwidowanego w 2008 roku. Pozwalał on na odejście na wcześniejszą emeryturę po 30 latach pracy, w tym 20 lat w oświacie, bez względu na wiek. 


Waloryzacja 2020
Nauczyciele, którzy do końca 2008 r. nie ukończyli 55/60 lat (kobiety/mężczyźni) i nie mogą udowodnić 20 lat stażu pracy, w tym 15 w oświacie, mogą przejść na emeryturę pomostową lub świadczenie kompensacyjne. Jeśli tego nie zrobią, muszą pracować do osiągnięcia ustawowego wieku emerytalnego – 60 lat dla kobiet i 65 lat dla mężczyzn.

Premier Mateusz Morawiecki podpisał rozporządzenie w sprawie wysokości zwiększenia wskaźnika waloryzacji emerytur i rent w 2020 r. W przyszłym roku emerytury, renty i m.in. nauczycielskie świadczenia kompensacyjne wzrosną o 3,24 proc. Koszt waloryzacji wyniesie 7 mld 160 mln zł. Zgodnie z ustawą o nauczycielskich świadczeniach kompensacyjnych, również o 3,24 proc. pójdą w górę „kompensówki”. W maju 2019 r. przeciętnie to świadczenie wyniosło r. 2 235 zł brutto. W stosunku do 2018 r. wzrosło o 40 zł. Pobiera je ponad 12 tys. nauczycieli. Kosztuje to ZUS co miesiąc 27 mln zł. Przeciętna emerytura nauczycielska to 2 355 zł, emerytura pomostowa – 2 892 zł, renta rodzinna – 2 083 zł, renta z tytułu niezdolności do pracy – 1 827 zł.

Czy to ma sens
– Pomysł, żeby wcześniejszą emeryturę przywrócić, ma sens. Jest cień szansy, że to przyciągnęłoby do zawodu młodych – komentuje Wiesław Włodarski, Nauczyciel Roku 2007, były dyrektor L Liceum Ogólnokształcącego im. Ruy Barbossy w Warszawie, obecnie emeryt. – Problem postrzegam jednak w braku zaufania ludzi do struktur państwa. Młodzi widzą, że wystarczy jedna noc i coś co obowiązywało przez lata, można wywrócić do góry nogami, bo np. wybory za pasem i sondaże mówią, że to się opłaci – dodaje.


Dariusz Piontkowski, minister edukacji na temat wcześniejszych nauczycielskich emerytur wypowiada się ostrożnie. – W tej chwili w ogóle koncentrujemy się na zachęcaniu młodych ludzi do pracy w zawodzie. Stąd 1000 zł „na start” oraz poważne przedyskutowanie wzrostu ich zarobków. Przy okazji okrągłego stołu wspominaliśmy, że wcześniejsza emerytura wprowadzona na dwa lata musi być powiązana ze zwiększeniem pensum. Musimy dokładnie policzyć, ilu nauczycieli mogłoby ewentualnie z takiego świadczenia skorzystać i jakie miałoby to konsekwencje dla szkół. Dziś w projektach rządowych temat wcześniejszych emerytur dla nauczycieli nie pojawia się. Jeśli jednak będzie taka konieczność, wrócimy do niego – zapewnia minister.

Jakie pensum?
Gdy w czasie strajku rząd zaczął mówić o zwiększeniu pensum z 18 do 24 godzin tygodniowo w powiązaniu z prawem do wcześniejszej emerytury, część środowiska zwietrzyła w tym podstęp czy nawet oszustwo. – Po dwóch latach prawo do wcześniejszej emerytury będzie odebrane, ale 24 godziny pensum pozostaną – komentowali nauczyciele.


Czas pracy nauczycieli badał Instytut Badań Edukacyjnych. Z jego raportu wynika, że przy 18-godzinnym pensum nauczyciele średnio pracują nie 40, lecz 47 godzin tygodniowo.  Według komentatorów tego badania istnieje więc prawdopodobieństwo, że jeżeli pensum zwiększy się o sześć godzin, czas pracy nauczyciela także wydłuży się o 1/3, czyli o 15 godzin.

To raczej nie być zachętą dla przyszłych adeptów zawodu. Tymczasem już dziś szkoły borykają się z brakiem kadry. Jeśli państwo nie dosypie pieniędzy do systemu edukacji, za chwilę nie będzie komu pracować. Sytuacja komplikuje się dodatkowo w przypadku małych szkół. Przy  18 – godzinnym pensum niewiele jest fizyki, geografii czy historii. Ci przedmiotowcy biegają więc między szkołami. Przy zwiększeniu pensum o 1/3, byliby zmuszeni do pracy jeszcze dodatkowo w jednej czy dwóch szkołach. 

Źródło: www.prawo.pl