Informujemy, iż nasz serwis wykorzystuje technologię plików cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich zapis lub wykorzystanie.

Plan zmniejszenia wynagrodzeń dla dyrektorów przedszkoli

W konsultowanym obecnie Projekcie ustawy o finansowaniu zadań oświatowych znalazł się przepis, mający na celu likwidację kominów płacowych na stanowiskach dyrektorskich.

Wynagrodzenie dyrektora placówki (zarówno samorządowej, jak i publicznej oraz niepublicznej) nie będzie mogło przekroczyć trzykrotności średnich krajowych pensji (dziś jest to 12 165 zł. brutto).

Wynagrodzenia dyrektorów w przedszkolach publicznych

Zgodnie z obecnym stanem prawnym, dyrektor samorządowych placówek oświatowych (w tym przedszkoli) ma ustalane pensum na poziomie dwóch lub trzech godzin. Tyle tygodniowo zobowiązany jest przepracować w ramach etatu. Do pensji, która zwykle wynosi ok. 6 tys. zł. może dorobić, przyznając sobie godziny ponadwymiarowe. Część dyrektorów nadużywała tej możliwości, tworząc z nadplanowych godzin dodatkowy etat. MEN od przyszłego roku chce zakazać stosowania takich rozwiązań.

Zdaniem przeciwników projektu doprowadzi to do kuriozalnej sytuacji, w której nauczyciel z godzinami ponadwymiarowymi będzie zarabiał więcej od dyrektora na „gołym” etacie. Skoro zabiera się im możliwość dorabiania, powinni w zamian otrzymać pieniężną gratyfikację – twierdzą. MEN jednak takiej opcji nie przewiduje.

Dotacje a wynagrodzenia. Przedszkola prywatne

Zgodnie z obowiązującym prawem, dotacja trafiająca do podmiotów prywatnych (w tym przedszkoli niepublicznych) musi być przeznaczana na wydatki bieżące, do których zalicza się m.in. koszty związane z utrzymaniem placówki, zapewnieniem pomocy dydaktycznych, a także wynagrodzenia.

Dotacja może sięgać nawet 900 zł. miesięcznie, co przy przedszkolu, do którego uczęszcza setka dzieci daje aż 90 tys. zł. na miesiąc. MEN twierdzi, że znaczna część tej kwoty była w niektórych przedszkolach wykorzystywana na pensje dyrektorskie. Nowe regulacje mają takie praktyki uniemożliwić.

Obecnie osoba fizyczna lub prawna decydująca się na założenie prywatnego przedszkola, otrzymuje od gminy 75 proc. kwoty dotacji, jaką ten organ wspiera prowadzone przez siebie placówki przedszkolne. Jeśli przedszkole prywatne przekształca się w publiczne lub przystępuje do powszechnej rekrutacji, ma prawo do całości, czyli do 100 proc. dotacji. Przy czym odtąd nie może już pobierać czesnego za swoich przedszkolaków (jedynie złotówkę za każdą godzinę opieki po zrealizowaniu pięciu godzin podstawy programowej). A czesne, zależnie od lokalizacji, oscyluje od 200 zł. do nawet 1,6 tys. zł miesięcznie.

Właściciele placówek korzystających z dotacji uważają za niesprawiedliwe zrównanie ich w tym zakresie z przedszkolami pobierającymi czesne.

– To ingerowanie w Ustawę o finansach publicznych, bo rozliczamy się zgodnie z jej przepisami. Ograniczać pensje można w spółkach Skarbu Państwa, a nie w prywatnych podmiotach – mówi Maciej Godlewski, prezes Stowarzyszenia Przedszkoli Niepublicznych. Jego zdaniem, dzięki przedszkolom prywatnym, gminy oszczędzają miliardy złotych, bo nie muszą budować nowych placówek.

Niektórzy właściciele mają zamiar wypowiedzieć umowę gminie na powszechną rekrutację. Twierdzą, że prowadzenie przedszkola dla 100 dzieci za 8 tys. zł. wynagrodzenia będzie nieopłacalne. (zwłaszcza, że sporą część własnego dochodu przeznaczają na remonty i infrastrukturę). Część z nich już zastanawia się jak zatrzymać całą kwotę dotacji (nadwyżkę – jeśli pokryje wszystkie wydatki bieżące – trzeba zwrócić gminie), rozważając fikcyjne zatrudnianie kolejnych wicedyrektorów lub stworzenie dodatkowych etatów dla rodziny.

Źródło: Gazeta Prawna

NEWSLETTER